I LO – Szkoła Ludzi z Pasją V

I LO – Szkoła Ludzi z Pasją V
9 kwietnia 2017 Aktualności redaktor

Klaudia Kulik jest uczennicą klasy 3b. Od wielu lat realizuje swoje różnorodne pasje: artystyczne, lingwistyczne, biznesowe. Jest niezwykle skromna i wiele Jej działań pozostałoby nieznanych, gdyby nie fakt, że zdobywa nagrody i wyróżnienia, które wydobywają na światło dzienne Jej niezwykłą kreatywność i wrażliwość.

Brukowiec: Co kierowało Tobą przy wyborze profilu w liceum?
Klaudia: Swoją przyszłość od zawsze wiązałam z językami obcymi, dlatego ich ilość w programie nauczania odgrywała najważniejszą rolę przy wyborze szkoły ponadgimnazjalnej. Jednocześnie zależało mi na zdobyciu wiedzy, która byłaby przydatna na studiach; dlatego rozszerzenia z wos-u czy geografii w klasie lingwistycznej przy jednoczesnej możliwości nauki trzech języków wydały mi się idealne.

B: Na jakie studia planujesz aplikować?
K: Właściwie to aplikowałam już kilka miesięcy temu, bo w styczniu, na pięć uniwersytetów. Postanowiłam iść za marzeniami i wybrałam studia w Anglii na kierunku biznesu międzynarodowego oraz biznesu z marketingiem
i językiem obcym.

B: Dlaczego zdecydowałaś się na studia za granicą?
K: Na wybór złożyło się kilka różnych czynników. Bardzo podoba mi się tamtejszy sposób nauczania: w programie jest mnóstwo zajęć praktycznych, a po drugim roku będę miała okazję wyjechać do wybranego kraju, by przez rok kontynuować studia np. w Seulu (tzw. sandwich year). Różnorodność kulturowa, jaka panuje na uniwersytetach, też odegrała istotną rolę w podjęciu decyzji. Mój „pierwszy wybór” jest bardzo wielonarodowościowy, więc z pewnością będę mogła się tam rozwinąć nie tylko pod względem językowym. Nauka za granicą w nowym otoczeniu, szczególnie, kiedy kierunkiem jest biznes międzynarodowy, daje mi dużo więcej możliwości. Staram się wychodzić poza sferę komfortu, sprawdzać, do którego momentu czuję się swobodnie, a kiedy taki moment znajdę – przekraczać granicę. W związku z decyzją Wielkiej Brytanii o wystąpieniu z UE postanowiłam potraktować to bardziej dosłownie i rozpocząć studia właśnie tam.

B: Więc podjęłaś decyzję, aplikowałaś i co dalej?
K: Najgorsza część tych działań to cierpliwe czekanie. Pięć uniwersytetów zaproponowało mi tzw. „conditional offer”, co oznacza, że oferują mi miejsce pod warunkiem odpowiednio zdanej matury. Mogłam wybrać tylko dwa z nich: „firm choice” (pierwszy wybór) oraz „insurance choice” (uniwersytet z mniejszymi wymaganiami maturalnymi, „rezerwa”). Wybrałam Nottingham Trent University oraz De Montfort University, ponieważ każdy z nich ma swój indywidualny charakter i świetny program kształcenia. Wymagania maturalne, które trzeba spełnić, polegają głównie na uzyskaniu określonej średniej z matury podstawowej i drugiej średniej z odpowiedniej ilości przedmiotów rozszerzonych. Więc pozostaje się uczyć.

B: Związana ze światem biznesu byłaś już wcześniej, prawda?
K: Zdecydowanie tak, głównie ze względu na fakt, że miałam okazję przyglądać mu się już od dziecka, obserwując działania niektórych członków mojej rodziny. W gimnazjum zaczęłam zgłębiać wiedzę na ten temat na własną rękę, jednak dopiero w liceum miałam okazję naprawdę rozwinąć się w tym kierunku. Wzięłam udział w moim pierwszym projekcie, potem przyszedł drugi, Ogólnopolska Olimpiada Zwolnieni z Teorii, własne miniprzedsiębiorstwo, certyfikaty… bardzo mi się to spodobało i doszłam do wniosku, że to właśnie jest coś, co chciałabym robić w przyszłości.

B: Co na to rodzina?
K: Z początku nie wszyscy popierali moje działania. Przede wszystkim obawiali się, że sobie nie poradzę, a mój zapał zgaśnie, jeżeli za wysoko podniosę sobie poprzeczkę i zawalę projekt lub nie zostanę przyjęta na studia. Wsparciem od samego początku była mama, której wiara w moje działania i zdolność do przeorganizowania życia wciąż mnie zadziwiają. Wiem, że jest ze mnie bardzo dumna, ale tak naprawdę, gdyby nie ona, już dawno wszystko by się posypało. Reszta rodziny z czasem przywykła i choć nie każdy pomysł im się podoba, to wydaje mi się, że trzymają za mnie kciuki.

B: Nauka, studia, projekty, a co w czasie wolnym?
K: Bardzo różnie. Jest tego mnóstwo i ciężko byłoby wymienić tylko kilka zainteresowań, żeby nie zacząć mówić o kolejnym. Uwielbiam łyżwiarstwo figurowe i choć sama jeżdżę głównie na rolkach, to wiele godzin spędzonych na oglądaniu mistrzostw jest normą. Od wielu lat interesuje mnie kultura azjatycka, głównie koreańska, dlatego możliwość rocznego wyjazdu do Korei w ramach studiów jest dosłownie spełnieniem marzeń. Sama nauka języków jest czymś, co przychodzi mi automatycznie po pewnym czasie, gdy całkowicie pochłonie mnie dany kraj, dlatego z niecierpliwością wyczekuję wakacji, kiedy będę miała więcej czasu na „moje języki”. Każdy wolny moment, jaki mi zostanie, spędzam na czytaniu, żyjąc nadzieją, że każda kolejna książka nie załamie regału, co swoją drogą zdarzyło się już kilka razy… Wspólnie ze znajomą zajmujemy się również cosplayem; szyjemy stroje, tworzymy scenki, występujemy w konkursach. Takie doświadczenia są bezcenne, pozwoliły mi się przełamać i spróbować rzeczy, na które nigdy w życiu bym się nie odważyła, a które dały mi ogromną satysfakcję.

B: Trzymamy kciuki za spełnienie wszystkich Twoich marzeń. Wierzymy, że po przekroczeniu granicy Wielkiej Brytanii, nie zapomnisz o naszej szkole i będziesz przysyłać korespondencję do „Brukowca” opisujące Twoje kolejne życiowe doświadczenia i pasje.
K: Postaram się 🙂

O autorze